Czego nauczyła nas pandemia?

Świat wydaje się powoli wychodzić z trzeciej fali pandemii koronawirusa SARS-CoV-2. Mamy podstawy, aby patrzeć z optymizmem na najbliższe miesiące. W naszym kraju coraz mniej tzw. łóżek covidowych jest zajętych, a dobowe liczby zakażeń są dużo niższe niż w ostatnich tygodniach.

Wydaje się, że to dobry moment na refleksję, czego pandemia nas nauczyła. W poniższym wpisie przedstawiam moje obserwacje, spostrzeżenia i wnioski.

Liczą się relację z bliskimi

Lockdowny dały nam okazję do spędzenia dużą większej ilości czasu z bliskimi. Praca i nauka z domu zmieniły sposób, w jaki organizowaliśmy swój dzień. Dla wielu z nas była to zupełnie nowa sytuacja, z którą musieliśmy się zmierzyć. Dla niektórych była to szansa na zbliżenie się do siebie i pogłębienie więzi. U innych doprowadziła do kryzysu lub rozpadu związków.

Czas pandemii okazał się być rodzajem testu. Jego wynik pokazuje, czy nasze relacje oparte były na mocnych fundamentach, czy też zbudowaliśmy dom, małżeństwo lub związek na piasku. Taki, który z zewnątrz wygląda piękne, ale brakuje w nim szacunku, życzliwości i wyrozumiałości na co dzień.

Globalizacja gospodarki i turystyki to także globalizacja chorób

Pandemia COVID-19 nie miała precedensu w historii świata. Na przestrzeni wieków różne regiony geograficzne były nękane plagami w postaci chorób zakaźnych. Jednak żadna z nich nie miała charakteru globalnego. Koronawirus dotknął, bezpośrednio lub pośrednio, praktycznie wszystkich ludzi na Ziemi. Uchroniły się przed nim tylko enklawy, takie jak ludy tubylcze czy mieszkańcy odizolowanych od reszty świata wysp.

Współczesna gospodarka, zakładająca dużą mobilność pracowników oraz masowa turystyka skutkowały rozprzestrzenieniem się wirusa na niespotykaną do tej pory skalę. Wydatnie przyczynił się do tego transport lotniczy. W organizmach często nieświadomych pasażerów, który nie wykazywali objawów choroby, wirus pokonywał wielkie odległości. Pandemia uświadomiła nam, że to, co uznajemy za wielkie osiągnięcie naszej cywilizacji, może obrócić się przeciwko nam samym. 

Doceniliśmy wartość autorefleksji

Kiedy świat spowolnił w skali globalnej i zyskaliśmy na co dzień więcej czasu niż do tej pory, okazało się, że na wiele spraw zaczęliśmy patrzeć inaczej. Brak igrzysk, czyli popularnych form rozrywki takich jak mecze piłki nożnej transmitowane na żywo czy nowe odcinki seriali, okazał się niespodziewaną szansą na spojrzenie w głąb siebie. Czas ten był okazją do zastanowienia się nad sobą i swoją rolą w świecie. Mogliśmy przemyśleć, co w życiu liczy się najbardziej.

Najbliższe miesiące i lata pokażą, czy ludzie zrozumieli, że Istnieje alternatywa dla współczesnego systemu gospodarczego, który napędzany jest wzrostem produktu krajowego brutto, a także stale rosnącą konsumpcją. Cnota umiaru może sprawić, że będziemy żyć pełniej i bardziej świadomie przeżywać każdy dzień.

Zrozumieliśmy, jak ważna jest dla nas przyroda

Zamknięci w czterech ścianach, poczuliśmy, jak bardzo brakuje nam kontaktu z naturą. W pewnym momencie, na początku pandemii w Polsce, władze zdecydowały nawet o „zamknięciu” lasów, co było wątpliwym posunięciem i na szczęście szybko opamiętano się w tej kwestii. Kontakt z przyrodą jest człowiekowi potrzebny na co dzień. Ale wielu z nas traktuje przyrodę podobnie jak zdrowie. Zaczynamy ją cenić dopiero w momencie, gdy jesteśmy jej pozbawieni.

Tymczasem przyroda jest właściwym środowiskiem człowieka – działa kojąco, podnosi odporność i zapewnia dawkę świeżego powietrza, która jest potrzebna do prawidłowej pracy mózgu. Kontakt z naturą przedłuża nasze życie. Pytanie, czy pandemia koronawirusa spowoduje, że będziemy otaczać przyrodę dużo większą troską, na jaką zasługuje, pozostaje otwarte…

Warto polegać na własnym zdrowym rozsądku

Przez sposób informowania o pandemii media wiele razy dolewały oliwy do ognia. Dużo relacji nie było obiektywnych, a raczej nastawionych na szokowanie widzów. Z dnia na dzień programy informacyjne stały się monotematyczne. Niestety większość materiałów było po prostu mało użytecznych dla widzów. Zamiast przekazywać rozsądne wskazówki jak należy postępować w celu zmniejszenia ryzyka zarażenia, informowano o rzeczach mniej istotnych.

Media zniekształcały obraz faktycznego zagrożenia koronawirusem szczególnie w pierwszych miesiącach pandemii. Gdy wykrywanych zachowań było zaledwie kilkaset dziennie w skali całego kraju, sprowadzał na ludzi nieuzasadnioną psychozę strachu. Uchronić przed tym mogły tylko zdrowy rozsądek, samodzielne myślenie lub … wyłączenie telewizora.

Natura jest (wciąż) o wiele potężniejsza niż technologia

Pandemia okazała się dla wielu ludzi lekcją pokory. Wirus, który zaczął rozprzestrzeniać się w niekontrolowany sposób, uziemił samoloty. Z dnia na dzień większość z nich stała się bezużyteczna. Wobec drastycznego spadku globalnego popytu na ropę naftową, doszło do załamania cen tego surowca, o jakim się Johnowi Rockefellerowi nie śniło.

Ta sytuacja już się zmienia, linie wznawiają połączenia, ale – jak twierdzą eksperci – rynek lotniczy wróci do poziomu sprzed pandemii dopiero za kilka lat. Natomiast pandemia koronawirusa wpłynie na powstanie i rozwój wielu nowych technologii i firm. Będą one odpowiedzią na nowe wyzwania, jakie przyniosła pandemia.

Mogliśmy rozwinąć swoją duchowość

Ilekroć spotyka nas coś nieprzewidzianego, co krzyżuje nasze plany, zadajemy pytanie „dlaczego?”. W takich chwilach potrzebujemy wiary, że wydarzenia, które nas spotykają, mają ukryty sens. Być może przez dopuszczenie pandemii Bóg chciał coś powiedzieć ludzkości? Może chciał nas czegoś nauczyć albo uświadomić nam coś, o czym zapomnieliśmy? Jedną z największych nieoczywistych szans, jakie przyszły wraz z pandemią, jest możliwość odkrycia na nowo swojej relacji z Bogiem i pogłębienia duchowości. Jeżeli z niej skorzystamy, wszystko inne także się ułoży. W swoim czasie i w najlepszy możliwy sposób.